Madryt bezsprzecznie jest przepięknym miastem. Gdzie historia tego miejsca łączy się z dniem bieżącym. Jednym z elementów współczesnego pejzażu Madrytu są „Manteros”, wzięte od słowa Manta czyli koc. Tak określa się ludzi zajmujących się sprzedażą towarów rozłożonych na płachcie — są to najczęściej podróbki znanych marek: koszulki, torebki, okulary, zdarzają się buty — choć podejrzewam, że trudno na ulicy, stojąc jak bocian na jednej nodze, mierzyć je do swojej stopy.
Manteros mają przymocowane do rogów płacht, mocne sznurki po to by jednym ruchem zwinąć swój „sklepik” i uciekać przed policyjną kontrolą.
Gdy byłem niedawno w Madrycie widziałem sytuację gdy Manteros bez problemu prowadzili swój handel, mimo, że ze 34/40 metrów dalej stał policyjny radiowóz z umundurowanymi policjantami. Może być tak, że jedni udają ucieczkę, a inni udają pościg …

fot. Jerzy Ciszewski, Madryt 2026

fot. Jerzy Ciszewski, Madryt 2026

fot. Jerzy Ciszewski, Madryt 2026

fot. Jerzy Ciszewski, Madryt 2026

fot. Jerzy Ciszewski, Madryt 2026

fot. Jerzy Ciszewski, Madryt 2026