
Znam sporo osób służących w Wojsku Polskim, kobiet, dziewczyn, mężczyzn, chłopaków.
Prawda jest taka, że wszyscy oni to ludzie ciężkiej służby – nie mylmy tego z pracą. Służba to nie jest praca; choć często oni mówią „idę, jestem wróciłem z pracy”
Tak – pójście do wojsla to jest wybór, wynikający z kilku prostych powodów.
1/ bo tata albo mama była w wojsku i tradycja rodzinna nakierowała/nakierowali w tym kierunku.
2/ bo (jako tako) stabilna praca w sensie: przewidywalności, kariery, uposażenia i tego co może być po ….
3/ .. bo chciałem być pilotem myśliwców albo helikopterów bo się naczytałem i naoglądałem filmów „Black hawk down” albo „Byliśmy żołnierzami” … i jeszcze paru innych filmach. O książkach nie wspominam bo czytanie w tych czasach to doś trudna dziedzina
4/ … bo jarają mnie czołgi i inne potężne jednostki pancerne …. ten ich zapach, siła, moc;
5/ … albo, od zawsze chciałem być w siłach specjalnych i pokonywać to co niepokonywalne, a najlepiej w GROMie. (tak, ja również żałuję, że nie byłem w GROMie)
6/ kumpelki i kumple mówili, że fajnie… i tak wyszło;
7/ … i pewnie jeszcze innych powodów …
Może jeszcze nie wszyscy się orientują – Wojsko Polskie to jedno z naszych niekwestionowanych Dóbr Narodowych.
Owszem ten wysiłek, w wielu wymiarach, kosztuje bardzo dużo. Od pieniędzy poczynając … naszego wspólnego zaangażownia, myślenia, akceptacji, wiary, przekonania oraz wiedzy historycznej.
Te super dziewczyny i przystojne chłopaki, co ich widzimy na defiladzie każdego roku w dniu 15 sierpnia, oni będą na pierwszej linii ewentualnego frontu.
Jak mi napisała niedawno, moja stara znajomość (stara nie w sensie wieku, choć mająca już swoje lata, ale jako znajomość)
„MY SWOICH NIE ZOSTAWIAMY”