Madrycki czworokąt jest wymarzonym miejscem dla ludzi chcących sycić się sztuką. Najlepszą w swoim wymiarze, kształcie i mocą oddziaływania. Nagromadzenie bodźców jest niepoliczalne. Zależy wyłącznie od naszej osobistej pojemności emocjonalnej.
Zdolnej przerobić w głowie nadmiar: tematów, kształtów, kolorów, rozmiarów, poziomów abstrakcji, odpowiedzialnego wejrzenia w historię malarstwa, grafiki, rzeźby. To nie jest tak, że potrzebne jest wykształcenie w dziedzinie historii sztuki. Może bardziej coś na kształt osobistego zainteresowania tą ulotną, ale w istocie, wieczną sferą.
Bo dla ludzi bardziej wrażliwych, może być bardzo ciekawa i wciągająca. Okresy, trendy, artyści. Ich twórcze bóle, uzależnienia, emocje, siły i słabości, popędy tworzenia są mapą histori ludzkiej kreatywności. Wizyta w madryckim czworokącie to szansa, by zacząć rozumieć, co działo się w głowach tytanów światowej sztuki.
By the way – w jakiejś knajpie dostępny był absynt … „pobudzacz impresjonistów” … powąchałem z butelki. Gdybym wypił coś takiego pewnie wywaliłbym się na plecy. Wtedy, tam w Paryżu to się oddychało …
*****
Madryt. Absolutnie przepiękne, historyczne miasto. Przesycone sztuką, znakomitym jedzeniem, wyjątkową architekturą; różnorakimi pozytywnymi doznaniami. To oczywiście optyka turysty przyjeżdżającego do Madrytu. Póki co na tym się skupmy. Konkretniej, wskazując na unikalną ofertę dla ludzi – w małym czy dużym zakresie – interesują się sztuką, malarstwem, grafiką, rysunkiem, rzeźbą. W bardzo niewielkich odległościach od siebie położone są cztery fantastyczne muzea.
Czy mogą być dwa muzealne okręty flagowe ? Pewnie nie, ale w tym przypadku, można by zaryzykować twierdzenie, że tak. Muzeum Prado oraz Muzeum Reina Sofia. Do tego dołóżmy muzeum Thyssen-Bornemisza i „wisienka na torcie” w postaci muzeum Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych św. Ferdynanda – Museo de la Real Akademia de Bellas Artes de San Fernando
Prado – to bardzo ważna dla świata kolekcja malarstwa na świecie. Tam m.in. „wiszą”: Goya, Velázquez, El Greco, Boss i wielu innych znakomitych malarzy, może nie o tak wyrobionych nazwiskach, ale prezentujący równie mistrzowski kunszt. Byłem kilka razy w Madrycie i konkretnie w Prado, ale kilku lat czułem niedosyt, iż nie przyłożyłem należnego skupienia goszcząć w tym wyjątkowym przybytku; … niektóre sale zaliczając jak japończyk na wycieczce. Ostatnio poleciałem do Madrytu na trzy dni, by spokojnie, bez włączonej, taniej turystyczej gonitwy, natręctw w głowie dotyczących innych spraw, skupić się wyłącznie na „zawartości” Prado. Inwentarz na koniec 2025 roku obejmował około 40 tysięcy dzieł i obiektów; w tym 8,5 tysięcy obrazów. Stał ekspozycja to około 2 tysięcy dzieł. Liczby te uświadamiają, z jaką ilością „sztuki” człowiek ma szansę się skonfrontować. Jeśli mógłbym poradzić – warto rozłożyć Prado na dwudniowe zwiedzanie.
Bilety należy kupować przez internet. Wchodzi się wtedy bezkolizyjnie. Jeśli się nie uda, w zależności od tego, czy to jest weekend, czy normalne dni tygodnia, tak czy inaczej stoi się w kolejce.
Reina Sofia – to przede wszystkim „Guernica”, którą namalował Pablo Picasso; do tego Salvador Dali i wielu, wielu innych. Bardziej „inwestujące” w sztukę nowoczesną. Sama nazwa „Królowa Zofia”, która była żoną króla Juana Carlosa I. Mieści się w budynku, który wcześniej był szpitalem. Działał do lat 60tych. Rozważano o rozbiórce tego budynku, jednak w 1977 roku zakwalifikowany jako zabytek został objęty ochroną. W pażdzierniku 1990 roku otworzono muzeum; 1992 nastąpiło otwarcie kolekcji stałej – oczywiście z Guernicą w roli głównej. Według muzeum, sala w której wisi ten obraz, podczas wojny domowej był salą w której leczono rannych będącymi ofiarami nalotów Legionu Condor – tego samego oddziały, który zbombardował Gernikę. Trudniej o bardziej „dosadne” miejsce „zakwaterowania” tego dzieła …
Thyssen Bornemisza – muzeum to powstało na bazie prywatnej kolekcji rodziny przemysłowców. Baron Hans Heinrich Thyssen-Bornemisza w ramach umowy z hiszpańskim rządem. Hiszpania, zaoferowała na siedzibę muzeum pałac Villahermosa, mieszczący się przy Padeo del Pradow w centrum Madrytu; odległy od Prado kilkuminutowym spacerem.
Przy okazji jawi się naturalne pytanie dlaczego akurat Hiszpania i Madryt. Odpowiedź jest bardzo prosta. Jak w bardzo wielu przypadkach i historycznych wydarzeniach, w tle stała kobieta – w tym przypadku Carmen Cervera, modelka i aktorka. Taka pomponikowa ciekawostaka .Jej pierwszym mężem był Lex Barker, lata temu znany jako odtwórca roli Tarzana. W roku 1985 poślubiła barona Hansa Heinnricha Thyssena – Bornemisza. Jak się już łatwo mogą Państwo domyśleć „wylobbowała” u swojego męża, że Hiszopaniua, Madryt itd. Stało sie tak , bowiem mniej więcej w tym czasie Hans Heinnrich, szukał nowej siedziby dla swoich zbiorów, wtedy przechowywanych jeszcze w Szwajcarskim Lugano.
Muzeum Królewskiej Akdemi Sztuk Pięknych św. Ferdynanda – powstało na bazie zbiorów gromadzonych przez szkołę artystyczną od XVIII wieku. Założene w 1752 roku; zachował się drukowany pierzy katalog z 1817. W 1975 szkołę dołączono do Uniwersytetu Complutense. Zwolnione pomieszczenia przystosowano do roli muzealnej, które funkcjonuje do dziś. Wizyta tam była dla mnie dopełnieniem którejś z moich wycieczek do tego pięknego miasta. faktem jest, że akurat ta placówka jest najmniej rozpropagowana w porównaniu do: Prado, Reina Sofia oraz Thyssen – Bornemisza. A szkoda Zgromadzone tam dzieła są klepsydrą czasu hiszpańskiej szkoły malarskiej. Stanowią podsumowanie wizyt w trzech poprzednich muzeach. Prezentowane tam malarstwo powala swoją precyzją techniczną, kompozycyjną.
Poprosiłem sztuczną aby wyrysowała trasę przemieszczania się – mnie więcej zgadza się …

0



