Please select a page for the Contact Slideout in Theme Options > Header Options

Teraz, z Polski „wszyscy” latają do Japonii – … ile jest nowych śliwek w kompocie ?

Teraz, z Polski „wszyscy” latają do Japonii – … ile jest nowych śliwek w kompocie ?
7 czerwca 2026 Jerzy Ciszewski
In Japonia

Mamy teraz rok 2026. Kto żyw spieszy z Poslki do Japonii. Tak – stała się to bardzo modna destynacja.

Im więcej, ich prawd, przywieziemy do Polski tym lepszy będzie nasz kraj. To jest oczywiście skrót myślowy. Japonia nie jest doskonałą konstrukcją, ale z pewnością jest dużo bardziej rozumną i przewidującą aniżeli nasz kraj. Ale, by coś produktywnego dla nas z tego wyszło, te ich prawdy też muszą być przez nas mądrze przefiltrowane. Być może najtrafniej to opisał Alex Kerr w swojej książce „Japonia utracona”

Jest to jedna z kilku książek o Japonii, które muszą zostać przeczytane, jeśli chce się lepiej zrozumieć ten kraj i tych ludzi. Samo, turystyczne podróżowanie, po tym kraju, poza ogólnym zachwytem lub zmęczeniem, w sensie poznawczym, niewiele daje. Pierwsze uczucie to oszołomienie. Przynajmniej ja tak miałem.  Były to czasy przed mapami Google, aplikacjami, wieloma książkami, blogami i tym całym mundralowaniem,  jakie  aktualnie jest dostępne.

Przeskoczyłem z jednej rzeczywistości do drugiej.  Tym samym — jak nie pierwszy gajin, a również nie ostatni — wpadłem w japońszczyznę jak śliwka w kompot. Inaczej – nie zdając sobie z tego sprawy, od dziecka byłem japońską śliwką w kompocie, ale wyłącznie w marzeniach teoretycznych. Dopiero pierwsza podróż do Japonii, zaczęła uświadamiać mi, że  po pierwsze jestem wszystkim oszołomiony oraz, że nic o nich wiem; oprócz tego, że oni sią kłaniają, a im też należy się ukłonić

Później, po kilku pobytach w Jap,  zorientowałem się, że to, co widzę i doświadczam, to po części znakomicie przerobiona papka marketingowa, której celem jest wabienie. Wabienie oznacza po prostu pozyskiwanie od takich jak ja pieniędzy aby „oni”  rozgłaszali wszem i wobec, jakim fantastycznym krajem jest Japonia. Dla turystów taka jest, dla mieszkańców, często całkiem niekoniecznie.

Wiele lat temu gdy zacząłem latać do tego kraju, samoloty z Polski były wypełnione pół na pół. Wtedy przylatywało do Japoni z całego świata circa 3 miliony turystów, Teraz jest ponad 30 milionów. Stało się ta, że wtedy Japonia ogłosiła, że turystka do ich kraju jest częścią gospodarki i na nią stawiają. Jak to oni – swoją robotę wykonali dobrze. Ostatnie doniesienia medialne z tamtego kraju brzmią, iż należy ograniczyć ruch turystyczny, ponieważ kraj jest zadeptywany przez gości. Czyli ten sam case co w Barcelonie, Wenecji i w wielu innych europejskich destynacjach. W związku z tym zaczęto, dla turystów, podnosić ceny biletów wstępu do różnych atrakcyjnych miejsc.  Gdy właziłem kilka lat temu na Fuji działo się to bez konieczności wykupieniu biletu. W tym roku jest to koszt 4000 jenów, co daje około 110/120 peelenów.   Całkowity koszt takiej przygody to transport z Tokio, nocleg i jedzenie — to minimum około 15 000 jenów i więcej w zależności od poziomu wypasu.

Syn mojego przyjaciela właśnie kończy podróż po Japonii; inny mój przyjaciel, za kilka dni tam leci.  Żona mojego przyjaciela w babskim gronie za kilka machnięć ogonem, też tam się  udaje.  Ciekawe, ile z tych osób również będzie kolejnymi śliwkami w kompocie.

A propos śliwek w kompocie. W Japonii produkowane jest wino śliwkowe Umeshu. Jak zacząłem o tym czytać,  wyszło, że bazą nie są śliwki ale morele japońskie; no dobra – jest jakiś związek frazeologiczny do … wpaść jak śliwka w kompot. Mnie osobiście nie przekonuje ten trunek; wolę ciepłe sake do yakitori albo słonej ostrygi. Na ostrygi zawsze kieruję się w Tokyo do dzielnicy Ueno, gdzie jest duże targowisko wszytkiego pod torami kolejowymi, wraz z ofertą kulinarną. Mam tam taką jedną ulubioną melinę z ostrygami …

Z Japonią i Japończykami jest tak, że ten kraj oraz ci ludzie posiadają wiele warstw, które są niewidoczne, a jednocześnie głęboko zakamuflowane. Tym samym  niezrozumiałe dla ludzi, którzy są tam pierwszy, drugi albo nawet trzeci raz. Jeśli traktują swój wyjazd, wyłącznie jako turystyczny – jeśli nawet on wydaje się im poznawczy kulturowo. Bez osobistej bazy w postaci przeczytania  paru książek,  paru filmów z Netfliksa, rozmów z ludźmi — trudno jest w tej prawdzie się ogarnąć. Jak to mówią: Japończyk ma sześć twarzy, trzy serca i jedną duszę. Bez dogłębnych studiów nie ma jak tego wiedzy i emocji,  zgłębić.

Jeżeli nie zacznie się w prawdziwy i odpowiedzialny sposób zgłębiać japońskiej historii, praw, zasad, zależności dnia codziennego , czyli tego wszystkiego, co rządzi tym krajem, ich polityką, tymi ludźmi, jest się wyłącznie dawcą pieniędzy do budżetu tego państwa. Myszkowanie po sztucznej inteligencji, aby znaleźć takie czy inne wytłumaczenie, to nieco za mało.

Wiem, że bilety lotnicze zrobiły się bardzo drogie; raz, że samoloty z Europy omijają Rosję z góry albo z dołu. Dodatkowo awantura z Iranem i blokada cieśniny Ormuz, spowodowały poważne zwiększenie cen ropy, tym samym paliwa lotniczego. Ale OK, jeśli człowiek usiądzie i porządnie się skupi, zawsze znajdzie jakąś promocję. Jeśli dacie radę, polećcie do Japonii.

Sam sobie ukułem tezę, którą karmię każdego. Roboczo, nazwałem ją pierwszym prawem Dżordża: „Każden jeden średnio inteligentny i powyżej, powinien przynajmniej raz w życiu, udać się do Japonii. Niepojechanie tam jest działaniem na własną szkodę. Jaką refleksję stamtąd się przywiezie , to jego prywatna sprawa. Ale z pewnością coś przywiezie”

ご清聴ありがとうございました

wszystkie zdjęcia Jerzy Ciszewski

 

 

Comments (0)

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*