W Japonii mam już swoje wydeptane ścieżki. Jedna z nich to bar typu Tachimoni, znajdujący się tuż przed mostkiem nad ulicą, w moim ulubionym japońskim mieście – Narita. Odkryłem go przypadkiem dobrych parę lat temu. Gdy do Polski odlatywałem LOTem, zawsze jakoś tak organizowałem sobie pobyt w Japonii aby trafić do miasta Narita, przynajmniej na jeden dzień i wieczór.
Z dwóch, równie ważnych powodów – aby udać się do jednej z najpiękniejszych świątyń w Japoni, a potem wieczorem wpaść do „moejgo” barku, gdzie spożywa się ciepłą sake na stojąco oraz konsumuje drobne, ciepłe przekąski. Pali się fajki, śmieje się, poznaje nowych ludzi. Japończyków nie mówiących po angielsku. Zagraniczne załogi samolotów, lądujących w Narita, pracowników z pobliskiego lotniska; ci obcykani są z ludźmi z zagranicy, robotników co właśnie wyszli z roboty.
Raz nawet, nie wiem czy prominentny czy nie, członek Yakuzy, zdjął swoją koszulę i pokazał mi tors oraz plecy. Wydziarany był w smoki, karpie koi, o wściekłych wzroku, samurajów z ostrymi mieczem w dłoniach. Znał angielski. Powiedział, że jak będę miał problem, to mam dzwonić. Pełna kultura. Szkoda, że nie zrobiłem, mu zdjęcia.
Pod sufitem zawsze unosi się dym papierosowy. Nie wszyscy tam palą, ale zdecydowana większość tak. Jak będziesz chciał fajkę wystarczy wskazać palcem, jego paczkę papierosów, pytając wzrokiem. Z pewnością cię poczęstują i zwrócą się w Twoim kierunku z zapalniczką i podsuną popielniczkę.
Czasami gdy byłem jedynym białym w tym lokalu, jedni patrzyli na mnie z uśmiechem inni badawczo. Czasami podsówali mi kąsek gotowanego mięska z galaretką abym spróbował. Zjadałem, masowałem się z zadowoleniem po brzuchu i kłaniałem się nisko. Podnosili szklaneczkę z alkoholem do góry aby się stuknąć. Ja wtedy zawsze mówiłem po polsku – „Na zdrowie”. Najczęściej oni się z tego śmieli.
Gdy wskazujesz palcem i osoba stojąca w wąskim środku pomiędzy blatami, od razu leje ci sake po swoim palcu; jeśli będziesz chciał ciepłą sakę, trzeba z minujtkę poczekać.
Zawsze gdy wchodziłem do tego wąskiego, śmierdzącego tachimoni , myślałem, że gdyby tam wjechał na kontrol, polski Sanepid, nie zajęło by dzielnym funkcjonariuszom, więcej niż sekundę, aby wydać decyzję o zamknięciu tego lokalu. Nie, tam nie jest brudno czy coś w tym rodzaju. Tam jest niezwykle skromnie, oszczędnie i do bólu praktycznie
*****
Tachinomi 立ち飲み. Po polsku, nazwa ta znaczy – „picie podczas stania” albo „stoisz i pijesz”.
Z czego w Japonii wzięly się Tachinomi ?
To się wzięło z tego, że czas bardzo przyspieszył. Procesami urbanizacyjnymi przełomu XIX i XX wieku. Wraz z rozwojem kolei, tramwajów i dzielnic biurowych, powstała nowa „figura społeczna”: pracownika miejskiego funkcjonującego w rytmie ściśle określonych godzin odnoszących się do ścisłych ram jego pracy. ego się do jego obowiązków życiowych, a nie kalendarza agrarnego/przyrodniczego.
W Japoni, pierwsze tachinomi wyrosły z: tradycyjnych sklepów z alkoholem (sakaya), prze
strzeni przydworcowych, dzielnic robotniczych. Były odpowiedzią na zapotrzebowanie odbycia krótkiego, nieformalnego przystanku pomiędzy pracą a domem. Forma była radykalnie funkcjonalna lub antfunkcjonalna = brak krzeseł, ograniczone menu, szybka rotacja gości.
Nie jest to chyba japoński wynalazek. W wielu europejsicj miastach działały takie lub podobne przybutki nie wyłączając Warszawy
Kolejny akcent był/jest położony zawieszenie hierarchi społecznych – tak, do dziś obecnych w Japoni. Przebywając w takim miejscu, nie ma rytułu obsługi, systemu rezerwacji; nie powstają zobowiązania towarzyskie. Pijesz parę luf, jesz przekąskę i spadasz. W Warszawie takie budy, działały na Bazarze Różyckiego. Wdziałem takie biznesiki w Hiszpani i Portugali. Znaczy, nie takie surowe …
Stojąc z kimś przy jednym blacie i kiwając się z nogi na nogę tworzy sytuację „czasowej równości”. Status zawodowy, wiek czy pozycja społeczna tracą znaczenie na rzecz wspólnego „doświadczenia chwili”. W tym sensie tachinomi funkcjonują jako mikrolaboratoria egalitaryzmu, rzadkiego w społeczeństwie o tak silnie zakorzenionej strukturze hierarchicznej jakim jest Japonia. Razem jecie i pijecie, śmiejecie się. Ktoś kogoś chce przy okazji poderwać. Kobieta mężczyznę, mężczyzna kobietę. Uda się lub nie – nie problemu.
Scenografia takich lokalów jest nader skąpa i ograniczona. Wąski lokal, prosty blat; tablica menu, oczywiście po japońsku brak jakiejkolwiek estetyki. Stojące pod ścianą skrzynki po napojach butelkowych. Taki minimalizm nie jest bynajmniej jakąś wyrafinowaną modą – jest raczej wyrazem funkcjonalnej estetyki. Alkohol i przekąska to narzędzia społecznej regulacji. W tachinomi pije się zazwyczaj: sake, shōchū, piwo lub highball.
W polskim odpowiedniku czystą wódkę, wytrawną wiśniówkę albo Jägermeistera – jakaoś moda się na to zrobiła
Jedzenie (otsumami) ma charakter prosty i lokalny. Alkohol nie pełni funkcji eskapistycznej, lecz regulacyjną – umożliwia chwilowe rozluźnienie norm zachowania, bez ich całkowitego zawieszenia. W przeciwieństwie do zachodnich barów, tachinomi rzadko są przestrzenią hałasu czy agresji. Dominuje cisza przerywana rozmową, czasami śmiechem wskazuje to raczej na głęboko zakorzenioną samokontrolę kulturową.
Tak jest, ponieważ nowoczesna Japonia opiera się na wysokim poziomie samodyscypliny, odpowiedzialności i kontroli emocji. Tachinomi pełnią funkcję społecznego zaworu bezpieczeństwa: umożliwiają krótką ekspresję emocji, pozwalają na anonimowe współistnienie, redukują napięcie bez eskalacji konfliktu. Są przestrzeniami przejściowymi – ani domem, ani pracą – wpisującymi się w antropologiczną kategorię liminalności. (Liminalność (często zapisywana też jako liminalność, od łac. limen – „próg”) w antropologii pojęcie to opisujące stan przejścia – moment, w którym jednostka lub grupa nie należy już do dawnego porządku, ale jeszcze nie weszła w nowy)
W Tokio tachinomi koncentrują się m.in. w rejonach takich jak Shimbashi czy Ueno, natomiast w Osace ważnym obszarem pozostaje Shinsekai. Miejsca te zachowały robotniczy charakter, choć współcześnie pojawiają się także nowe, designerskie interpretacje tachinomi skierowane do młodszych pokoleń.
Analiza tachinomi pozwala dostrzec, że nowoczesność Japonii nie opiera się wyłącznie na technologii i skali, lecz na precyzyjnie zaprojektowanych praktykach codzienności, które stabilizują życie społeczne. Być może, są również zaworem bezpieczeństwa dla generalnie, ciężko pracujących ludzi.
Tak jak na lotniskach są strefy „kiss and fly” Tachinomi można zarejestrować jako „drink, eat and go home”.
Tak czy tak, będąc w Japonii warto wpaść do takiego przybytku nautralnym dla nich środowisku zobaczyć jak się zachowują, gestykulują, jedzą, piją i chcących nawiżać kontakt z gajinem. Zapyatać się go co on tu robi u czy mu się Podoba. Wtedy osobiście wyjmuję mój paszport i pokazuję, kartka po kartce, że w tym dokumencie mam wbite wyłącznie, japońskie wizy.







